Drugie życie Matyldy – M. Trubowicz

drugie

Książka: Drugie życie Matyldy
Autor: Trubowicz Magdalena
Język oryginalny: polski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: społeczna, obyczajowa
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2016
Cykle: Matylda Nowacka (tom: 1)

Matylda ma dom, pracę, rodzinę, lecz wszystko to jest chwiejne i pozorne. Zamiast ciepłego domu – wiejąca chłodem mistyfikacja. Zamiast opiekuńczego i kochającego męża – samotność, tęsknota za domem rodzinnym i pewna niezakończona historia z młodzieńczych lat. Kiedy sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli, a mąż mimo protestów chce wywieźć Matyldę i ich syna Oskara za granicę, kobieta musi zagrać fałszywą kartą. Sprawy zaczynają się układać zgodnie z planem, tylko Matyldę wciąż męczą okropne wyrzuty sumienia. I kiedy zaczyna wierzyć, że jej los się odmienia, przychodzi zemsta. Pozornie przypadkowe zderzenie z przeszłością rozpoczyna całą serię dramatycznych wydarzeń. Matylda balansuje na granicy życia i śmierci, a jedynym, co może ją uratować, jest prawda i czysta, niczym nieskalana miłość. [Videograf, 2016]

Do przeczytania tej książki zachęciły mnie liczne pozytywne recenzje na blogach. Cóż, ja naprawdę się starałam dać jej szansę, ale nie chciała do mnie przemówić.

Od pierwszych stron drażniła mnie narracja. Nie jestem w stanie powiedzieć, co w niej mnie tak irytowało, bo absolutnie nie to, że jest trzecioosobowa. Może w ogóle styl wypowiedzi autorki?

Bohaterowie również nie dali się polubić. Tymoteusz, DDA, zapatrzony w siebie, poświęcający każdą chwilę na rozwijanie kariery i zarabianie pieniędzy, wyzuty z wszelkich ludzkich uczuć jest w opowieści „tym złym”. Autorka próbuje początkowo uzasadnić jego zachowanie trudnym dzieciństwem, wraz z rozwojem akcji jednak zaprzestaje tego i robi z niego kompletny czarny charakter. I tak, jak tego początkowego Tymoteusza może jeszcze byłabym w stanie zaakceptować, bo jest w miarę spójny, tak tego „późniejszego” już nie. Co się z nim dzieje? Jak dla mnie to jakieś zaburzenia psychiczne wymagające leczenia.

Matylda też nie jest osobą stabilną psychicznie. Rozumiem cierpienie po wyjeździe Rafała, ale ona miała poważne problemy z głową. Nie wiem, co autorka chciała tym osiągnąć. Pokazać, że ta miłość była tak silna, że aż pozbawiła ją zdrowia psychicznego, czy raczej tylko o to, żeby Matylda miała „bolesną przeszłość”. Pewnie to pierwsze, ale niestety choroby psychiczne nie są romantyczne.

Związek Tymoteusza i Matyldy też jest zastanawiający. Przecież kiedyś musieli być szczęśliwi, skoro się pobrali. Musieli się kochać. I co się stało z tym uczuciem? Jak mogli dopuścić do tego, by się wypaliło? Nie podoba mi się, że autorka zdeprecjonowała ich małżeństwo. Z niego zrobiła potwora bez uczuć, a z niej kobietę zadowalającą się byle czym po stracie prawdziwej miłości. Na początku książki przecież opisuje to, jak się poznali i że oboje byli w sobie zakochani.
Tylko po co, skoro zaraz potem Matylda wyciąga ten swój zeszycik i dowiadujemy się, że przez cały czas pisze myśląc o Rafale.

No właśnie, Rafał – wielka miłość Matyldy. Ich relacja jest przedstawiona w sposób tak przesłodzony, że nie jestem w stanie tego kupić. Może właśnie dlatego ta książka mnie tak drażniła, jest tak przegadana, że aż… naiwna? Nie wiem. Nie mogę wczuć się w bohaterów, są dla mnie sztuczni, przerysowani.

I cóż… Może odrobinkę jestem ciekawa, jak ta historia potoczyła się dalej, po dramatycznym zakończeniu pierwszego tomu, ale jednak nie na tyle, by spotkać się z bohaterami po raz drugi.

A jak wasze emocje po lekturze tej książki? Ktoś miał podobne odczucia? Wstąpcie pogawędzić do klubu dyskusyjnego, jeśli macie ochotę pogadać o fabule 🙂

 

 

Reklamy

6 myśli w temacie “Drugie życie Matyldy – M. Trubowicz

    1. Fajnie, że tu do mnie trafiłaś 🙂 Jeśli chodzi o książkę, to przejrzawszy kilka recenzji stwierdzam, że niektórzy oceniają ją bardzo dobrze 🙂 To kolejny przykład tego, że nie ma książek złych, to tylko czytelnik nie zawsze jest odpowiedni 🙂

    1. Cóż, trafiłam na kilka recenzji tej książki i na ogół są pozytywne. Ja chyba trochę inaczej podchodzę do pewnych kwestii, może dlatego inaczej odebrałam bohaterów i nie mogłam „wczuć” się w opowieść. Jest tyle świetnych książek, że nie ma co się akurat do tej zmuszać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s