Dalsze losy braci MacKade

Autor: Roberts Nora (pseud. Robb J. D., właśc. Robertson Eleanor Marie)
Tytuł oryginalny: The Heart of Devin MacKade; The Fall of Shane MacKade
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Mirska Julita
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: romans
Forma: zbiór powieści
Rok pierwszego wydania: 1996
Rok pierwszego wydania polskiego: 2009
Serie wydawnicze:
New York Times Bestselling Authors: Romans
Cykle: Bracia MacKade (tom: 3-4)
Inne wersje książki:
Miłość i przeznaczenie (tłum. Mirska Julita)

Poznaliśmy już losy dwóch z braci, Rafe’a i Jareda, teraz kolej na „Serce Devina”.
 

Devin MacKade zawsze czuł, że jego powołaniem jest stanie na straży porządku. Kiedy zostaje szeryfem w Antietam, praca wypełnia całe jego życie. Przed laty był zakochany w Cassie Connor, jednak ona, nieświadoma jego uczuć, wyszła za mąż za innego. Gdy poniżana przez brutalnego męża Cassie otrzymuje upragniony rozwód, w sercu Devina na nowo pojawia się nadzieja na wspólną przyszłość… [Harlequin, 2011]

Devin od dwunastu lat skrywa w sercu mały sekret. Jest zakochany w Cassie. W młodości przegapił swoją szansę i nim się zorientował dziewczyna wyszła za mąż, by wyrwać się z rodzinnego domu. Niestety szybko okazało się, że wpadła z deszczu pod rynnę. Stłamszona, bita i poniżana przez męża, a także naciskana ze strony matki nie potrafiła od niego odejść. W końcu przy wsparciu najlepszej przyjaciółki, Regan, podejmuje kroki by uwolnić siebie i dzieci z matni.
Dla Devina stanie bezczynnie i obserwowanie krzywdy dziejącej się ukochanej jest rozdzierające. Kiedy Cassie nareszcie decyduje się na zgłoszenie sprawy na policję, odczuwa ulgę, ale też jest przygnieciony tym, co działo się całe lata w jej domu. Rodzi się w nim także nadzieja, że może kiedyś będą razem.
Serce wielokrotnie mi się krajało. Nie jestem psychologiem i nie spotkałam w życiu nikogo doświadczającego przemocy domowej, ale wydaje mi się, że postać Cassie całkiem dobrze taką osobę obrazuje. Stłamszona, nieśmiała, bojąca się podejmować samodzielnych decyzji, wydaje się krucha i delikatna jak porcelanowa lalka. Mimo że to romans z gatunku tych lekkich, do poczytania po ciężkim dniu, to wydaje mi się, że portret psychologiczny jest całkiem całkiem.
Sam Devin jest równie uroczy co jego starsi bracia. Choć wydaje się na początku oazą spokoju i cierpliwości (kochał Cassie dwanaście lat!), szybko okazuje się, że krąży w nim wrząca krew MacKade’ów. Polubiłam go tak jak i resztę braci.

Shane MacKade całkiem słusznie ma opinię kobieciarza. Mimo licznych romansów z nikim nie związał się na dłużej. Największą wartość stanowi dla niego ziemia. Los chce jednak podarować mu coś o wiele cenniejszego…
Doktorantka Rebeca Knight przyjeżdża do sennego Antietam zafascynowana miejscową legendą związaną z wojną secesyjną. Chce przeprowadzić badania dotyczące tajemniczych zjawisk. W tym celu musi zamieszkać w domu Shane’a. Oboje nie przypuszczają, jaką rolę w ich życiu odegra przeznaczenie… [Harlequin, 2011]

„Miłość Shane’a” to ostatnia opowieść z cyklu Bracia MacKade. Najmłodszy z braci, ani myśli wiązać się z jedną kobietą, skoro tyle ich dookoła. W każdej dostrzega to „coś”, jedyne i niepowtarzalne, one czują się przy nim wyjątkowo i uwielbiają go. A on z jednakowym błyskiem w oku traktuje małe dziewczynki jak i staruszki.
Jako jedyny z braci nie mówi o duchach, które nawiedzają farmę, okoliczne lasy i dom Barlowów. Choć nie chce się do tego przyznać, gdzieś w głębi serca czuje strach, choć towarzyszą mu od najmłodszych lat.

Rebecka Knight to najlepsza przyjaciółka Regan z czasów studiów. Postanawia zrobić sobie roczną przerwę i zająć się badaniem duchów, które ostatnio coraz bardziej zaprzątają jej genialny umysł. W wyniku splotu okoliczności, Regan nie może odebrać jej z lotniska, prosi o przysługę swojego szwagra Shane’a… Co może wyniknąć ze znajomości farmera nad wszystko kochającego swoją ziemię i genialnego naukowca poszukującego duchów? Takie na pozór zupełnie niedopasowane połączenie przyciąga czytelnika jak magnes i sprawia, że od tej historii trudno się oderwać.

Cały cykl to miła lektura dla odstresowania. Nie spotkają nas tu wielkie zaskoczenia, od pierwszych stron dowiadujemy się kto z kim i z pewnością jest to lektura, która raczej nie zapadnie głęboko w pamięć, niemniej jednak przyjemnie spędziłam czas. Nora Roberts z pewnością potrafi pisać, tego cyklu nie zakwalifikowałabym jednak do jej najlepszych książek. Jeśli jednak ktoś ma ochotę na naprawdę lekki, ciepły, rodzinny typowy romansik, to mogę polecić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s