"Matki" Bennett Brit

Z książką spotkałam się po raz pierwszy czytając o niej w newsie z okazji dnia Matki na moim ukochanym portalu biblionetka.pl. Od tamtej chwili wiedziałam, że muszę ją przeczytać. I miałam szczęście, bo znalazłam ją w abonamencie Legimi.

Historia opowiada o społeczności Afroamerykanów skupionych wokół Wieczernika w nadmorskim miasteczku południowej Kalifornii, a w szczególności o losach siedemnastoletniej Nadii, która pogrążona w rozpaczy z powodu samobójstwa matki wdaje się w romans z Lukiem, synem pastora.
To opowieść o rodzinie, przyjaźni i miłości, ale przede wszystkim o trudnych wyborach i o tym, jak ich konsekwencje potrafią rzutować na całe życie. I to nie tylko nasze.

Pierwsze, co rozkochało mnie w tej opowieści, to narracja. Bo choć główne motywy powieści mogłyby spokojnie posłużyć za szablon modnych teraz książek young adult, takich jak trudna przeszłość bohaterów, letnia miłość, nieplanowana ciąża, to jednak jest od tego bardzo, bardzo daleka. Przedstawione wydarzenia poznajemy bowiem oczami kościelnych plotkarek, zwanych Matkami. Niektóre z nich są nawet po dziewięćdziesiątce, więc ich punkt widzenia jest niezwykły. Pokazują nam zupełnie inne spojrzenie na obecne społeczeństwo, przy okazji dając ogląd na realia środowiska, w którym przyszło im samym wyrastać. Np. ich wywód na temat tak zwanych niegrzecznych chłopców:

Kiedyś łatwiej było takiego zgniłka rozpoznać. Przesiadywali w barach przy stole bilardowym, w szemranych spelunkach, na zrzutkowych libacjach, a czasem chrapali w kościelnej ławce. Ostrzegali nas przed nimi bracia, mówiąc, że tacy donikąd nie zmierzają, a po drodze do tego nikąd będą nas bardzo źle traktować. A dzisiaj? Dzisiaj prawie każdy młody człowiek wydaje nam się takim niebieskim ptakiem. Włóczą się napuszeni po mieście, piją, przeklinają, wszczynają bójki przed nocnymi klubami, palą zielsko w piwnicach. Kiedy byłyśmy młode, mężczyzna, który chciał o nas zabiegać, najpierw musiał wypić herbatę z naszymi rodzicami. Dzisiaj młodzi mężczyźni kręcą się z każdą podfruwajką, która okaże się chętna, a jak wpadną w kłopoty… Możecie zapytać Luke’a Shepparda, co tacy młodzi mężczyźni wtedy robią.

W dzisiejszych czasach dziewczyna musi się bardzo zbliżyć z chłopcem, żeby się przekonać, czy jej wybranek nie jest zgniłym dupkiem, a wtedy może już być za późno. Och, to podniecające, kochać kogoś, kto nie odwzajemni twojego uczucia. Na swój sposób wyzwalające. Żaden wstyd zakochać się w patałachu, byleby w porę wyrzucić go z serca i z głowy. Kobieta tragiczna przywiązuje się do takiego niebieskiego ptaka albo, co gorsza, pozwala mu się wgryźć w swoje serce. Taki birbant będzie ją wlókł za sobą, aż się nią znudzi. Wlezie jej na głowę, aż jej ciało zwiotczeje pod ciężarem tej miłości.

Matki mają również bardzo interesujący pogląd na małżeństwo. Pokutuje tu co prawda przeświadczenie o pewnej wyższości mężczyzny i akceptacja dla jego wybryków i zdrad, jednak przekazuje pewną uniwersalną prawdę, z którą trudno się nie zgodzić.

– A o co tu się martwić? Są małżeństwem. Małżeństwa miewają problemy.
– Słyszałyście przecież, że Aubrey się wyprowadziła.
– Eee tam, a wyście tego nie robiły? – spytała Agnes.
– Ba, i to ile razy! – zgodziła się Betty. – Pakowałam manele, odchodziłam od Ernesta i jechałam do mamy. A kilka dni później wracałam. Wszystkie mężatki tak robią.
– Słyszałam, że młody Sheppard miał jakiś skok w bok.
– W końcu jest mężczyzną, no nie? – rzuciła Hattie. – Czego te młódki się spodziewają?
– To ci właśnie problem z tymi dzisiejszymi kolorowymi dziewczynami – orzekła Agnes. – Twarde są. Jak coś jest miękkie, to wytrzyma różne cięgi. Ale szturchnij coś twardego, to się od razu rozleci. W miłości trzeba być miękkim. Twarda miłość długo nie przetrwa.

Nadia ma siedemnaście lat, jest mądrą, zdolną dziewczyną i właśnie spędza ostatnie lato przed wyjazdem na studia. Sielanka, mogłoby się wydawać. Jednakże dziewczyna zmaga się ze śmiercią swojej matki, zachwiała całym jej światem.
Nadal szukała wskazówek, dziwnych rzeczy, które mama zrobiła lub powiedziała, szukała znaków, które powinna była zauważyć. Żeby śmierć matki nabrała jakiegoś sensu. Niczego nie znalazła. Żadnych świadectw, że mama pragnęła umrzeć. Może tak naprawdę nigdy jej nie znała? A skoro nie zna się osoby, której ciało było twoim pierwszym domem, to czy można w ogóle poznać drugiego człowieka?

Luke Sheppard jest dwudziestojednoletnim synem pastora. Dawniej był popularnym futbolistą z widokami na sportową karierę, ale wszystko przekreśliła kontuzja. Teraz dorabia w podrzędnej, lokalnej knajpie. Między nim a Nadią zaczyna rodzić się uczucie, jednak sprawy komplikuje niechciana ciąża i decyzja, jaką podejmuje dziewczyna.

Nadia zostaje zatrudniona na czas wakacji w Wieczerniku, jako asystentka pastorowej. Tam poznaje bliżej Aubrey – dziewczynę, która pewnego dnia pojawiła się zapłakana w Kościele i poprosiła o przyjęcie do wspólnoty. Rodzi się między nimi głęboka przyjaźń.

Lato dobiega końca, Nadia wyjeżdża na studia a Aubrey i Luke zostają w Oceanside. Jednak wydarzenia, które miały miejsce, ciągną się za bohaterami, nie pozwalają o sobie zapomnieć. Kładą się cieniem na ich teraźniejszości i przyszłości. Jak kamień rzucony w wodę, wywołują coraz szersze kręgi i dotykają nie tylko ich samych, ale i ich bliskich.

Znakomita opowieść o tym, że czasem jeden wybór może zmienić wszystko. Zmusza nas do zastanowienia, stawia pytania „co by było, gdyby…”. Gdyby porozmawiali Luke i Nadia porozmawiali o swoich pragnieniach, gdyby Luke przyszedł do kliniki, Gdyby Nadia tego nie zrobiła, gdyby Aubrey nie przyniosła pączka… gdyby matka Nadii nie popełniła samobójstwa. Czy gdzieś był taki moment, który mógł powstrzymać tą spiralę? Czy cokolwiek dało się wyprostować na jakimkolwiek etapie? Nikt nigdy nie pozna odpowiedzi na te i inne podobne pytania, jakie często stawiamy, również w odniesieniu do naszego życia.
Czy my również zostaniemy niewolnikami naszych błędnych decyzji? Czy istnieje jakaś droga ucieczki ze ścieżki zagłady?

Zdecydowanie polecam „Matki”.

 

Reklamy

7 myśli w temacie “"Matki" Bennett Brit

  1. Wydaje się być interesująca 🙂 Ja mogę polecić całkowicie inną książkę, ale moją ulubioną ” Zatrzymać dzień”. Ma w sobie coś magicznego. Jej treść oraz sposób wydania są inne niż wszystkie, wręcz zaskakujące. Polecam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s