"Dziecko pokuty" Francine Rivers


Nota z okładki:
Wydaje się, że w jej życiu wszystko zostało już zaplanowane. Studia. Praca. Małżeństwo… Wszystko, co ważne i każdy drobny szczegół. Niestety, życie dokonało pewnej bolesnej korekty w tych perfekcyjnie złożonych puzzlach przedstawiających przyszłość Diny Carey. Zdarzyło się bowiem coś, co zrujnowało jej doskonały świat. Ten misternie składany z dziesiątków elementów obraz przyszłości w jednej chwili rozsypał się jak domek z kart. Okazało się, że Dina tak naprawdę może liczyć tylko na siebie i na swoją – poddaną prawdziwej próbie – wiarę… Stanęła przed dylematem: położyć kres życiu, które poczęło się w niej nie w porę, czy też je przyjąć…
Posługując się charakterystycznym dla siebie niezwykle sugestywnym stylem, Francine Rivers opowiada pasjonującą historię, która porusza czytelników i ożywa w ich wyobraźni. „Dziecko pokuty” w nowej perspektywie ukazuje jeden z najbardziej kontrowersyjnych problemów naszych czasów – problem aborcji. Autorka, niosąc czytelnika na wzburzonej fali doświadczeń bohaterki powieści, sprawia, że każdy z nas, podobnie jak Dina, musi się z nim zmierzyć.

[Wydawnicto Misjonarzy Klaretynów PALABRA, 1999]

Po przeczytaniu „Ono” Terakowskiej postanowiłam sięgnąć po coś, o podobnych problemach. Polecono mi właśnie „Dziecko pokuty” Francine Rivers. Nie zważając na nic, zagłębiłam się w lekturze.

Bardzo szybko przekonałam się, jak niewiele wspólnego mają obie te pozycje. Owszem, bohaterki są w podobnym wieku, obie zostają wykorzystane, zachodzą w niechcianą ciążę i stają przed problemem aborcji. Na tym jednak podobieństwa się kończą.

Warto nadmienić, że Francine Rivers jest osobą głęboko wierzącą i w swoich książkach nie stroni od tematyki religijnej. Niektórych czytelników może to zniechęcić, ale ja radziłabym najpierw sięgnąć po jedną z jej książek, nawet ktoś zupełnie niewierzący może w nich znaleźć wiele dobrego. Sama nie jestem specjalnie religijna, ale jej książki (sięgnęłam bowiem nie tylko po „Dziecko pokuty”) wzruszyły mnie i zmusiły do przemyśleń nad wieloma sprawami, nie tylko kwestiami wiary.
Dina, główna bohaterka, pomimo młodego wieku ma już ułożone życie. Jest zaręczona z Ethanem, najlepszym uczniem szkoły katolickiej, który zostanie pastorem. Jest to na pozór idealny młody człowiek, któremu wszyscy wróżą wielką karierę. Sama Dina również wychowana jest w rodzinie, w której wiara gra istotną rolę. Przyszłość wydaje się jasna.

Niestety w te szczegółowe plany wkrada się chaos. Pewnego zimowego wieczoru dziewczynę spotyka nieszczęście i wszystko zaczyna się sypać. Dziewczyna odmawia przyjęcia leków zapobiegających ciąży, bo lekarz informuje ją, że prawdopodobieństwo poczęcia jest niewielkie, a przecież Bóg nie może być aż tak okrutny, by obarczyć ją jeszcze owocem gwałtu.
Los, czy też może w tym przypadku Bóg, boleśnie Dinę doświadczył. Dziewczyna jednak nie traci wiary, postępuje w zgodzie ze sobą i własnymi przekonaniami, choć trzeba przyznać, że nie jest jej łatwo. Wydawać by się mogło, że w otoczeniu ludzi głęboko wierzących, pokrzywdzonej dziewczynie nie powinno brakować wsparcia. Nie tym razem.

Ta książka odsłania boleśnie ludzką hipokryzję. Nagle budzimy się z pięknego snu. Ci idealni ludzie, dobrzy chrześcijanie, których poznajemy na początku opowieści, okazują się być wcale nie tacy krystalicznie czyści. Wiara okazuje się tylko wygodnym płaszczykiem – nosisz, kiedy ci wygodnie, a jak się robi za gorąco, to odwieszasz do szafy. Dla Diny jest to bolesna lekcja.

W tej opowieści dotykamy problemu prawdziwej wiary, płynącej prosto z serca. Wiary, która sprawia, że nie wybieramy tego, co wydaje się czasem łatwiejsze, czy lepsze. Główna bohaterka wiele wycierpiała w imię swoich przekonań, wiara dała jej jednak oparcie, którego nie potrafili dać jej najbliżsi.
Myślałam, że mnie samą, ta religijność zmęczy i zniechęci, ale nic podobnego. Za sprawą pióra pani Rivers można się nawet nawrócić, tak pięknie o niej pisze. W tej książce doświadczamy bowiem, żywego Boga, który kocha swoje owieczki i mówi, ciągle do nich mówi. Trzeba tylko nauczyć się go słuchać.
Ta wzruszająca opowieść ma oczywiście szczęśliwy finał. Nie mogło być inaczej, bo przecież dobry Bóg nie może tak ciężko doświadczyć Diny, nie wynagradzając jej potem cierpień. Jest to zakończenie słodkie, z humorem, dające nadzieję, że dla każdego z nas jest gdzieś tam zaplanowany happy end.

Autor: Rivers Francine
Tytuł oryginalny: The Atonement Child
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Szymanowski Adam
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 1997
Rok pierwszego wydania polskiego: 1999

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s