"Maybe Someday" Hoover Colleen

Sydney właśnie dowiaduje się, że jej chłopak sypia z jej współlokatorką Tori. W jednej chwili rozpadł się jej dwuletni związek, straciła przyjaciółkę i dach nad głową. I to wszystko w dniu jej 22 urodzin. Wydaje się, że nie może być gorzej, ale kiedy przyjeżdża taksówka, która ma ją zawieźć do hotelu, okazuje się, że jej torebka została w mieszkaniu, do którego za nic nie chce teraz wrócić. Co teraz?

Z pomocą przychodzi jej Ridge – sąsiad z naprzeciwka. Są sobie prawie obcy, widywali się dotąd, stojąc każde na swoim balkonie. On grał na gitarze, a ona wychodziła, by go słuchać.
Tak się zaczyna na pozór prosta i przewidywalna historia miłosna. Szybko jesteśmy jednak sprowadzeni na ziemię. Nie będzie prosto – o nie.

Sydney zaczyna pomagać Ridgowi w pisaniu tekstów do piosenek dla jego zespołu. Zaczyna się rodzić między nimi uczucie. Ale jest jeszcze Maggie…

Cała historia mogłaby być dość banalna, gdyby nie kunszt pisarski autorki. Opisuje emocje i rozterki bohaterów w taki sposób, że niemal możemy ich dotknąć. Sydney, która sama dopiero co zmierzyła się ze zdradą, nagle została trzecim ramieniem trójkąta. I choć oboje z Ridgem opierają się temu uczuciu, serce nie chce poddać się rozumowi.

Siłą tej opowieści jest właśnie strona emocjonalna. Dzięki temu wgłębieniu się we wnętrza bohaterów przestajemy patrzeć na zdradę w związkach w sposób czarno-biały. Okazuje się, że bycie „tą drugą” nie jest ani zabawne, ani łatwe, ani przyjemne. Słowo „kochanka” kojarzy nam się najczęściej z zimną, złośliwą flądrą, która chce odebrać komuś ukochanego, bo taki ma kaprys. Sydney zupełnie nie pasuje do tego szablonu, reprezentuje raczej zwykłą kobietę. To, że na własnej skórze doświadczyła wiarołomstwa, sprawia, że tym głębiej pragnie odepchnąć od siebie rodzące się uczucia.

To zdecydowanie piękna opowieść o sile miłości i moralności. Nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak „Pułapka uczuć” czy „Ugly love” zapewne dlatego, że tematyka trójkąta jest dla mnie w pewien sposób mało atrakcyjna. Jednakże jest to na pewno pozycja godna polecenia.

Ciekawym aspektem jest to, że piosenki z książki zostały nagrane we współpracy z młodym amerykańskim artystą Griffinem Petersonem, można odsłuchać je w trakcie czytania, przenosząc nas jeszcze bardziej w świat bohaterów.

Jedyne co mnie nie przekonuje to brak tłumaczenia tytułu na język polski. Trochę drażni mnie pozostawianie tytułu oryginalnego w wersji polskojęzycznej. Skoro już tłumaczymy – tłumaczmy i to. Nie jest to jednak jedyna książka tej autorki potraktowana w ten sposób. Tłumaczenia tekstów piosenek dołączone w dodatku na końcu książki również mnie nie ujęły. W wersji angielskiej mają czar i magię, po przełożeniu na polski ją jak dla mnie tandetne. Niestety.

Sama książka jednak na tym nie traci. Fanów gatunku zachęcam do przeczytania, mogą przydać się chusteczki. Mnie akurat nie były tym razem potrzebne, ale warto je mieć pod ręką. Tak na wszelki wypadek.

„Maybe Someday” Hoover Colleen
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Grzegorzewski Piotr
Gatunek: romans
Rok pierwszego wydania: 2014
Rok pierwszego polskiego wydania: 2015

Reklamy

Jedna myśl w temacie “"Maybe Someday" Hoover Colleen

  1. Dobrze pamiętam tę książkę, to od niej zaczynałam swoją przygodę z New Adult 🙂 Jest niesamowita, bardzo mi się podobała, choć nie ukrywam, że inne książki autorki bardziej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s